VII PORTRET KROSNA
 

Być czy mieć? Brać czy dawać? Kochać czy nienawidzić? Miliony pytań, na które są miliony odpowiedzi. Ludzkość rozwija swoje potrzeby w postępie niemal geometrycznym. Na nic się zdają rady filozofów i kapłanów, na nic opinie naukowców. Zrównoważony rozwój ma coraz mniej zwolenników. I gdzie jest miejsce dla sztuki i dla artystów we współczesnym świecie? Kto dziś potrzebuje dzieł sztuki? Kto rozpacza po śmierci kolejnych, wybitnych artystów? Człowiek, szary obywatel, zwyczajny Jan Kowalski – zwielokrotniony

w mianowniku do liczby narodu kieruje się swoimi imperatywami. Jako dziecko uczy się, nabiera nawyków, szlifuje wiedzę i umiejętności. Studiuje i próbuje znaleźć dla siebie miejsce. W społecznej piramidzie jest tak wiele miejsc u dołu, a tak mało w jej wierzchołku. Nasz hipotetyczny obywatel zaczyna już za młodu przeżywać frustracje. Z czasem one się pogłębiają. Bo w jego życiu dominują szare dni, zwyczajne sprawy. Znane nam systemy społeczne nie są idealne. A można powiedzieć, że mają istotne braki i są koślawe. Politycy różnej maści udowadniają społeczeństwom, że jutro zmienią ten świat w lepszą rzeczywistość. Poprawianie świata i ludzi z pozycji mównicy niczego nie daje, a wręcz rodzi kolejne frustracje. Ponieważ proces dojrzewania człowieka jest długotrwały i mozolny – jego przemiana

z istoty fizycznej w istotę duchową, trwa bez końca. Niecierpliwi bardzo szybko porzucają rozterki egzystencjalne. Mówią: nauczyłeś się liczyć – licz na siebie. Propaganda mówiąca o człowieku dopasowanym do społeczności lokalnej jest mydlaną bańką – pęka w oka mgnieniu. Gdzie jest miejsce dla artysty? Co on ma robić pośród tak wielu innych? Według dawnych reguł był artysta zwornikiem między światem widzianym a światem niewidzialnym. Czy dziś jest kimś innym? Sztuka stała się niedostępna zwykłym śmiertelnikom. Więc czy artysta powinien być apostołem sztuki? A może nie obchodzi go los Janów Kowalskich?

Artysta – człowiek obdarowany przez los lub Boga w talent i umiejętności. Człowiek potrafiący imitować rzeczywistość albo tę rzeczywistość przekształcający. Artysta – istota nadwrażliwa, istota z systemem nerwowym na wierzchu ciała. Bywa niezrozumiany, bywa neurasteniczny. Jest szczęśliwy kiedy spotyka podobnych sobie. Te podobieństwa utwierdzają go w przekonaniu, że ma we wszystkim rację. Sympozja lub plenery stąd biorą swoja popularność i renomę. W czasie tych spotkań nie ma końca serdecznym rozmowom, różnice zdań zacierają się bardzo łatwo. Zrozumienie dla odmienności jest prawie powszechne. Mimo różnic wieku, płci, temperamentu asertywność jest cechą dominującą. Dlatego artyści kochają artystów. Bo ich językiem jest widzialny obraz niewidzialnego świata.

A miejscem pochodzenia jest rajski ogród…


To be or to have? To take or to give? To love or to hate? There are millions of questions and millions of answers to them. The needs of humanity have grown exponentially.  Neither philosophers’ and priests’ advice nor scientists’ opinion help. Balanced development has fewer and fewer supporters. And where is the place for art and artists in a contemporary world? Who needs works of art. today?

Who grieves for notable artists who passed away? A man, an ordinary citizen, an average Joe – multiplied by the number of the nation follows his own imperatives. As a child he learns, takes up habits, improves knowledge and skills. He studies and tries to find his place.

In a social pyramid there are so many places at the bottom and so few on its top. Our hypothetic citizen suffers frustrations at a young age. Over time they become deeper. Since in his life gloomy days and ordinary matters predominate. Social systems that are known to us are not perfect. We may say that they have significant shortcomings and are lopsided. Politicians of all kinds promise the societies that tomorrow they will change this world in a better place. Improving the world and the people from a tribune is pointless and even causes further frustraions. The process of maturation is long-lasting and arduous – his transition from a physical being into a spiritual being continues endlessly. The impatient very quickly abandon existential dilemmas. They say: you learnt to count – count on yourself.

A propaganda about a man adjusted to a local community is only a soap bubble – bursts in the blink of an eye. Where is the place for an artist? What does he have to do among so many others? According to old rules an artist was a keystone between the visible and the invisible world. Is he today someone different? The art has become inaccessible for an ordinary mortal. Should an artist be an apostle of art? Or maybe he does not care about Joes’ lives. An artist – fate or God endowed this human being with a talent and skills. A man who can imitate or reshape the reality. An artist – an oversensitive human being, a being whose nervous system is on the top of the body. Sometimes he is misunderstood, sometimes he is neurasthenic. He is happy when he meets similar people. These similarities confirm his belief that he is totally right. Thus, symposiums and plein-airs gain popularity and prestige. During these meetings open-hearted discussions have no end and the disputes disappear easily. Understanding the differences is nearly common. Despite the age, gender and temper differences assertiveness is a dominant feature. That’s why artists love artists. A visible painting of an invisible world is their language.

And their place of origin is a garden of paradise…

 
 
 
stopka